Restauracje w Zakopanem. Przegląd.

Napisała 0 0

Przez ostatnie niecałe dwa tygodnie odwiedziliśmy 11 restauracji mieszczących się w okolicy Zakopanego. Wybrałam kilka moim zdaniem najlepszych i chciałabym podzielić się opinią. Zacznę od tego, że nie jestem wytrawną smakoszką. Od restauracji oczekuję ładnego wystroju, miłej obsługi i przede wszystkim smacznego jedzenia.

 

Na początku wymienię wszystkie restauracje, w których mieliśmy okazję zjeść obiad (poniższa kolejność jest przypadkowa):

Na największą uwagę zasługuje wg mnie Restauracja Javorina mieszcząca się niedaleko centrum Zakopanego na ul. Strążyskiej. Przed restauracją znajduje się niewielki parking. Wnętrze jest przestronne i utrzymane w regionalnym stylu. Mimo, że miejsce jest również przygotowane na organizację większych imprez to siedząc przy stoliku ma się wrażenie przytulności. Na środku restauracji znajduje się niewielki plac zabaw z uroczym drewnianym domkiem, tak że rodzice z małym dzieckiem będą zadowoleni. Jedyną właściwie niedogodnością była nieco wolna obsługa, ale przymykamy na to oko, ponieważ ciężko znaleźć miejsce w Zakopanem z bardzo dobrą obsługą, przyjemnym wnętrzem i smacznym jedzeniem.

 

Na obiad można wybrać dania mięsne, rybne, makarony lub pierogi. Dla dzieci przygotowano oddzielne menu, ale moja Julka wybrała pierogi z jagodami (16 zł) z menu dla dorosłych. O tych pierogach czytałam już wcześniej pozytywne opinie i faktycznie były bardzo smaczne. Cały talerz pierogów zjadła sama, a to się rzadko zdarza. Ja zamówiłam pierogi z jagnięciną, z prażonymi pestkami dyni udekorowane pesto z kolendry (24 zł).

 

Pierogi z jagnięciną

 

Bardzo lubię pierogi z mięsem, ale te były wyjątkowe. Zielone pesto bardzo pasowało do jagnięciny, a z prażonymi orzeszkami całość smakowała rewelacyjnie. Danie było elegancko podane. Porcja była również idealna. Podsumowując, lokal szczerze polecam innym.

 

Jeśli ktoś ma ochotę na bardziej domowe, niewyszukane jedzenie to polecam Gazdówkę pod lasem mieszczącą się niedaleko wejścia do Doliny Kościeliskiej na ul. Strzelców Podhalańskich. Obsługa jest sprawna i bardzo miła. Wystrój również regionalny ze sporą kolekcją wypchanych zwierząt pośrodku sali. Zamówiliśmy rosół, tradycyjne moskole i pierogi ruskie. Wszystkie dania były bardzo smaczne i nie musieliśmy długo czekać na zamówienie. Pierogi ruskie były łagodnie przyprawione (nie przepadam za mocno pieprznymi), a moskole najsmaczniejsze ze wszystkich miejsc, w których je próbowałam. Na pewno warto tu zajrzeć po wyczerpującym dniu na górskich szlakach. Dodatkowo mieliśmy okazję usłyszeć kapelę góralską grającą na żywo. Wyszliśmy stąd bardzo zadowoleni.

 

Jeśli macie ochotę smacznie zjeść bliżej słynnych Krupówek to polecam Karczmę u Wnuka Regionalny, przytulny lokal z tradycją.

 

Karczma u Wnuka

 

Dla dzieci znajdziecie oddzielne menu. Jeśli ktoś lubi moskole, boczek, oscypki i jest bardzo głodny to powinien zamówić Moskol po pańsku z bockiem, grzybami i oscypkiem.

 

Karczma u Wnuka

 

Potrawa nie należy do lekkich dań, ale dla mnie połączenie moskola, boczku i oscypka jest połączeniem najsmaczniejszych miejscowych wyrobów, dlatego warto chociaż raz spróbować.

 

W Białce Tatrzańskiej można wybrać się na obiad do Litworowego Stawu. Jest to duży piętrowy lokal z regionalnym wystrojem. Jest spory wybór dań mięsnych i pierogów. My zdecydowaliśmy się na Grillowane szpatki z mielonej jagnięciny. Podawane są z moskolami, sałatą i sosem czosnkowym. Porcja była bardzo sycąca. Szkoda tylko, że ilość mięsa była nieproporcjonalnie duża w porównaniu do dodatków. Chociaż miłośnicy mięsa byliby pewnie zadowoleni. Muszę niestety wspomnieć również o obsłudze, która nie spieszyła się żeby przyjąć zamówienie.

 

Być może niektórzy są zdziwieni, że jako najlepszej restauracji nie wskazałam Schroniska Smaków pani Magdy Gessler. Już tłumaczę dlaczego. Idąc na obiad do lokalu znanej restauratorki ma się trochę większe wymagania niż wybierając się do pierwszej lepszej restauracji na Krupówkach. Ponadto ceny są wyższe niż w pozostałych opisywanych przeze mnie miejscach. Zamówiłam Pierś z kaczki na słodkiej kapuście z marynowaną gruszką i sosem żurawinowym z dodatkiem ziemniaków (47 zł).

 

Pierś z kaczki

 

Sama kaczka była ciekawie podana, ale ziemniaki były rozgotowane i pływały w wodzie. Może drobiazg, ale mnie to zniechęciło. Dużym plusem jest przepiękny wystrój lokalu i obsługa na wysokim poziomie.

 

Na koniec chciałabym napisać kilka słów na temat małej Szwajcarii. Początkowo można się zachwycić wystrojem restauracji, mnogością pozycji w menu i pyszną lemoniadą. Ale na tym koniec. Trzy dania na pięć zostały pomylone. Świadomie, czy nieświadomie tego nigdy się nie dowiem. Chciałabym jedynie ostrzec przed tym miejscem.

 

Podsumowując, warto się nie poddawać i szukać swojego idealnego miejsca, w którym można się zrelaksować przy smacznym jedzeniu.

Nie ma jeszcze komentarzy.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *